czwartek, 4 sierpnia 2016

Rozdział 3

Nie pamiętam, co się stało potem, jakiś huk. Byłam w moim nowym domu, chociaż bardziej by odpowiadała temu miejscu nazwa pałac. Nie wiem kiedy trafiłam do łóżka, jak znalazłam do niego drogę? Pamiętam że przez całą noc czułam się jakbym nie była sobą... gdy o  3 w nocy powoli zamykałam oczy by udać się w objęcia morfeusza ostatnia myśl jaka mi przyszła do głowy to "Nigdy jeszcze nie mialam takich urodzin"
Rano zostałam obudzona przez skrzatkę która poinformowała mnie że moi rodzice każą mi się stawić za pół godziny na śniadanie... nie przyjęłam się tym co skrzatka do mnie mówiła... bardziej przejmowałam się jej stanem.
Skrzatka ubrana byla w jedynie podarty worek po ziemniakach... całe jej ciało bylo w siniakach a jedno ze sterczących uszu skrzatki było naderwane. Nawet Zgredek nigdy nie wyglądał tak źle jak skrzatka w tym momencie.
- Jak się nazywasz? - zapytałam się tej małej istotki.
- J...je...jestem Gryzka jestem s...słóżką panienki oraz pani r...ro...odziny.- powiedziała skrzatka ciągle się jąkając.
- Nie musisz się mnie bać, nic ci nie zrobię! - powiedziałam łagodnie się uśmiechając.
- J..ja już muszę ooo...odejść panienko. - I wyszła zostawiając mnie samą z natłokiem myśli.
"Kto jest aż takim potworem by doprowadzić do takiego stanu tą małą istotę?" Z taką myślą zeszłam na dół.

--------------
Sorry za błędy piszę na fonie gdy wejdę na kompa poprawię je ;-)